Gość tygodnia: Norbert Kościesza, który tworzy "Straszne Legendy Hrabstwa Kłodzkiego i okolic"

Damian Bednarz
Norbert wraz ze swoją córką Kingą i synem Norbertem juniorem. W oddali widać Zakrze i Jeleniów
Norbert wraz ze swoją córką Kingą i synem Norbertem juniorem. W oddali widać Zakrze i Jeleniów Archiwum prywatne
Chociaż od 12 lat Norbert Kościesza nie mieszka już w rodzinnej Kudowie-Zdroju, tereny na których się wychował zostały w jego pamięci na tyle, że postanowił stworzyć legendy o ziemi kłodzkiej. Właśnie powstaje jego książka „Straszne Legendy Hrabstwa Kłodzkiego i okolic”.

Skąd pomysł na napisanie legend o Ziemi Kłodzkiej?

Pomysł na napisanie legend powstał w czasach, gdy razem z kolegami zwiedzaliśmy różne zakątki Ziemi Kłodzkiej. Często chodziliśmy w góry, a także jeździliśmy po wsiach i miasteczkach. Chętnie słuchaliśmy opowieści przewodników i czytaliśmy ciekawe informacje zawarte na tablicach przy zabytkach, kaplicach czy innych atrakcjach turystycznych. Korciło mnie już wtedy, żeby do tych historyjek dopisać coś nowego i świeżego. Z realizacją tego planu musiałem jednak poczekać bo wkrótce przyszło wojsko, a potem wyjechałem z Ziemi Kłodzkiej na Podlasie. Dopiero tutaj zrozumiałem co znaczy tęsknić za SWOIMI rodzinnymi stronami. Każda napotkana wzmianka o MOICH górach, o MOICH stronach uruchamiała moją wyobraźnię i wspomnienia. Kiedyś, zupełnie przypadkowo, wpadła mi w ręce książka państwa Romany i Leszka Majewskich „Legendy i opowieści Ziemi Kłodzkiej”. Szybko ją przeczytałem, wspomnienia wróciły, ale poczułem pewien niedosyt.
Postanowiłem z pomocą mojej rodziny, przyjaciół i znajomych zebrać opowieści, historie i legendy z byłego Hrabstwa Kłodzkiego i dać im nowe życie. Próbuję stworzyć coś, co będzie ciekawe i atrakcyjne dla czytelnika.
Tu muszę podziękować mojej żonie Katarzynie, która wykazuje się wielką cierpliwością i sporo mi pomaga.

Na kiedy planowana jest publikacja?

Publikacja „Strasznych Legend Hrabstwa Kłodzkiego i okolic” jest planowana na pierwszy, maksymalnie drugi kwartał 2018, a to ze względu na umowy jakie podpisałem z osobami, które wspierają mój projekt i w pewnym stopniu go finansują. Postaram się nie zawieść osób, które oczekują tej książki i wysłać gotowe pliki do wybranego wydawnictwa najpóźniej w połowie stycznia. Obecnie prowadzę rozmowy z trzema wydawnictwami- zobaczymy co z tego wyjdzie.

Która z przytoczonych historii jest Panu najbliższa?

Na razie trudno mi powiedzieć, która z historii jest mi najbliższa, ponieważ ciągle napływają do mnie nowe materiały, a co za tym idzie powstają nowe legendy.
Każda z dotychczas napisanych przeze mnie legend jest dla mnie ważna. Każdą z nich traktuję jak takie moje dziecko. Każdą staram się dopracować w najdrobniejszych szczegółach, tak aby zainteresowała przyszłego Czytelnika.


Co takiego jest w Ziemi Kłodzkiej, że pomimo odległości aż tak Pana inspiruje?

Ziemia Kłodzka ma fantastyczną, niepowtarzalną historię, wspaniałe walory turystyczne, jedyne w swoim rodzaju góry, jaskinie i wodospady, a ponadto inspirujące zabytki…Weźmy na przykład Twierdzę Kłodzką- to wspaniała wielopoziomowa forteca, która kryje wiele tajemnic nieodkrytych do dziś.
Następnym jest kłodzki most zbudowany na zaprawie z jaj, który podobny jest do mostu Karola w Pradze, a ponoć budował go ten sam architekt! Kolejnym wartym uwagi miejscem jest Bystrzyca Kłodzka ze swoim starym rynkiem, budowlami, murami i pręgierzem.
Nareszcie Lewin Kłodzki, w którym mieszkałem do szóstego roku życia. Miasteczko to w czasie wielu zawieruch wojennych było przykro doświadczane, jednak dzięki geniuszowi jego mieszkańców zawsze się odbudowywało i rozwijało. Mógłbym tak wymieniać bez końca, bo wszystkie wsie i miasteczka Ziemi Kłodzkiej mają swoją historię i są dla mnie atrakcyjne pod względem pisarskim i są warte ich poznania.
Weźmy w końcu Kudowę Zdrój, moją rodzinną miejscowość. Przyjeżdżali tu dygnitarze III Rzeszy, przyjeżdżał król Pruski Fryderyk Wilhelm III, a nawiedził je nawet Winston Churchill. Takich i innych ciekawych historii jest mnóstwo w całej Ziemi Kłodzkiej dlatego pomimo miejsca, w którym obecnie mieszkam, a które jest oddalone blisko 700 km od moich rodzimych stron, tak bardzo mnie inspiruje i skłania do ciągłego odkrywania.

Jakie jest Pana ulubione miejsce w naszym regionie?

Jest wiele miejsc w Kotlinie Kłodzkiej, do których mam sentyment ale szczególnym darzę Szczeliniec. Pierwszy raz odwiedziłem to miejsce za czasów, kiedy chodziłem do szkoły podstawowej i właśnie tam wybraliśmy się na klasową wycieczkę. Byłem pod ogromnym wrażeniem tego miejsca. Pamiętam, jak podziwiałem rozciągające się stamtąd wspaniałe widoki, z którymi nie mogły się równać nawet później odwiedzone przez mnie Tatry. Zawsze lubiłem i lubię wracać w to miejsce. Za każdym razem odnajduję tam cos ciekawego. Kiedy byłem dzieckiem w góry zabierał mnie brat mojej mamy, wujek Mirek (starszy zaledwie o kilka lat ode mnie, uczeń technikum we Wrocławiu). Lubiliśmy często wracać w to miejsce, które miało i nadal ma w sobie coś przyciągającego, jednak nie było nas stać na ciągłe opłacanie biletów wstępu. Wtedy, w ramach „oszczędności”, wujek wymyślił, że będzie mnie oprowadzał starym, niemieckim szlakiem, który był już nieczynny dla turystów. Dziś bym tego nie zrobił i nie pochwalał, ale wtedy traktowałem to jako przygodę.
Z tamtych pięknych czasów pamiętam, jak na Szczeliniec jechałem starym rowerem „Ukrainą”, drogą „stu zakrętów” w stronę Radkowa. Mirek jechał na tzw. „góralu”, o jakim w tamtych czasach każdy z nas marzył. Pamiętam, że po takiej wyprawie nogi bolały mnie jak diabli ale nigdy nie narzekałem. W plecaku miałem wodę i kanapki, a w kieszeniach nie miałem przysłowiowej „złotówki”. Pamiętam, jak wchodziliśmy na Szczeliniec boczną drogą, której nikt nie pilnował. Towarzyszył temu dreszczyk emocji, adrenalinka ale było warto dla tych zapierających dech widoków… kto tam nie był, nie zrozumie… kto tam nie był, niech żałuje.

Czym się Pan zajmuje na co dzień?

Od przeszło 10 lat jestem funkcjonariuszem Policji i pełnię służbę w jednej z komend na terenie województwa podlaskiego. Praca jest interesująca i satysfakcjonująca, zwłaszcza jeśli się komuś pomoże, ale też stresująca i bardzo niebezpieczna. Pisanie stało się dla mnie formą odreagowania stresu, który na co dzień mi towarzyszy.

Pańska największa pasja?

Moją największą pasją obecnie jest pisarstwo. Kiedyś były to sztuki walki, do których zapewne wrócę jak zdrowie i czas pozwoli. Na tym nie koniec moich zainteresowań. W wolnym czasie lubię gotować i piec…kiedyś rozważałem pójście do szkoły gastronomicznej o profilu- cukiernik. Ponadto lubię sadownictwo i w swoim niewielkim ogrodzie sadzę rozmaite odmiany drzew i krzewów, których owoce wykorzystuję w swojej kuchni.

Jak zachęci Pan czytelników Panoramy Kłodzkiej do sprawdzenia Pana dzieła?

Nie nazwałbym moich legend dziełami. Dla mnie dzieła, to dajmy na to trylogia Henryka Sienkiewicza, czy też „Krzyżacy”- na tych książkach się wychowałem. „Chłopi” - Władysława Reymonta, „Pan Tadeusz” – Adama Mickiewicza, to są dzieła. Czytelnikom „Panoramy Kłodzkiej” chciałbym powiedzieć: Mieszkacie w ciekawym miejscu, które ma wspaniałą historię, zabytki, niepowtarzalne i jedyne w swoim rodzaju krajobrazy i góry. Nigdzie nie ma takich urokliwych miast, wsi, kościółków, zabytkowych kamienic, mostów, jaskiń i skał. Wszystko to powinno sprawić, że powinna Was zainteresować moja właśnie powstająca książka. Przedstawione przeze mnie legendy wprowadzą Was w fascynujący świat dawnych wierzeń, kultury, miejsc i ciekawych ludzi oraz bogów. Spotkacie w nich groźnego ale dobrodusznego Liczyrzepę, straszne wiedźmy, smoki, upiory oraz czarownice. Zły młynarz oszuka wieśniaków, nastąpi wielki wybuch w Lewinie, wilk napije się wody, smok zostanie pokonany, a biedę z Kudowy przechytrzy mnich Wojciech. Duch Gór się zakocha, na Krzyżniku będą orgie, kobieta zapuści brodę, a SSmani wezwą diabła na pomoc. Na Waszych oczach wytryśnie uzdrawiające Źródełko Maryi, jeleń uratuje młodego hrabiego, Anioł przyniesie ocalenie przed zarazą, a Liczyrzepa odwdzięczy się ludziom złotem i bogactwem…. To wszystko oraz wiele, wiele innych ciekawych opowieści czekać na Was będzie w mojej książce „Straszne Legendy Hrabstwa Kłodzkiego i okolic”, które ukażą się w przyszłym roku, o czym nie omieszkam powiadomić czytelników „Panoramy Kłodzkiej”.

Chciałbym także poinformować, że mój projekt, jakim jest napisanie i wydanie książki „Straszne Legendy Hrabstwa Kłodzkiego i okolic” nadal wymaga współfinansowania. W związku z tym zwracam się do wszystkich chętnych osób i instytucji tytułem wsparcia finansowego na zasadzie zawarcia umowy sponsoringu lub w formie przedsprzedaży książki. Wszelkie pytania można kierować do mnie pisząc na maila: Strzegomia9@wp.pl, a także za pośrednictwem redaktora Pana Damiana Bednarza z „Panoramy Kłodzkiej”, którego upoważniam do udzielenia osobom chętnym informacji i numeru telefonu do mnie.

100 Najbogatszych Polaków „Forbesa” 2021

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

B
Barbara

No i super w końcu ktoś zbierze nasze wszystkie legendy do kupy, czekam na książkę, na pewno zakupię dla siebie i dzieci :)

Dodaj ogłoszenie